Legend
CZARODZIEJSKIE PSY WRÓŻEK


Miłośnicy rozmaitych ras spierają się często o to, która z ras ma bardziej starożytne korzenie, dopatrując podobieństwa swoich ulubieńców do malowideł zdobiących antyczne wazy czy świątynie. Walijczycy tylko uśmiechają się z wyższością. Ich narodowa rasa
ma nie tylko wielce starożytny rodowód. To psy pochodzące z innego, czarodziejskiego świata, dar wróżek dla ludzi. A było tak:





Dawno, dawno temu, tak dawno, że zielonych wzgórz Walii nie tknęła jeszcze stopa człowieka, pośród lasów i łąk żyły tam tylko wróżki. Rozmaite. Dobre i złe. To była naprawdę zaczarowana kraina. Oprócz wróżek zamieszkiwali ją Maleńcy Ludzie. Niewielcy, zwinni i ruchliwi, byli po trosze przyjaciółmi, a po trosze sługami, a często i trefnisiami na dworach czarodziejek. Te ceniły sobie nadzwyczaj ich zmysł humoru, niezwykły spryt i inteligencję. Kiedy w Walii pojawili się Celtowie, ich obecność zakłóciła nieco harmonię Czarodziejskiej Krainy. Jednak gruboskórni, nieco nieokrzesani przybysze nigdy nie zapominali o miseczce mleka i miodu czy garści orzechów w darze prawowitym władcom nowej krainy. Ci więc przyglądali się przybyszom ze spora sympatią, nie starając się przeszkodzić im w karczowaniu lasów i zakładaniu osad. Zajęci ciężką praca ludzie coraz częściej zapominali o tym, ze nie oni byli tu pierwsi. Coraz częściej miseczki były puste, albo wcale nie stawiano już miseczek. Urażone wróżki wycofały się w głąb leśnych ostępów. Chciały zapomnieć o przybyszach, tak jak oni zapomnieli o magicznym świecie. Wtedy ze zdumieniem odkryły, że maleńcy ludzie zaprzyjaźnili się z obcymi tak bardzo, że całkiem zaniedbali swoje dworskie obowiązki. Nie pomagały bury, kary i upomnienia. Znikali na całe dnie. W końcu zagniewane wróżki zamieniły krnąbrny ludek w maleńkie koniki, na których galopowały ponad szczytami ukochanych wzgórz, byle dalej od ludzkich siedzib. Cóż, kiedy Maleńki Ludek jakaś tajemna siła ciągnęła do ludzi, zbaczali z wyznaczonych tras, byle choć z daleka zobaczyć co porabiają. Wróżki, choć zagniewane, też zerkały ciekawie. Ale to co widziały, tylko pogłębiało ich gniew. Ludzie najwyraśniej znakomicie sobie radzili. Chyba nawet nie zauważyli, że wraz ze zniknięciem czarodziejek czegoś ubyło w ich życiu. Cały gniew i żal skrupił się na Maleńkich Ludziach. Wydano stanowczy zakaz zbliżania się do siedzib ludzkich. Jednak ludzi i ich siedzib przybywało, a czarodziejskie koniki stale łamały rozkazy. Wróżkom i czarodziejkom robiło się w Walii coraz ciaśniej. W końcu postanowiły odejść, jak najdalej od ludzi. Ale postanowiły zostawić im w darze coś, co miało przypominać o pierwszych, prawdziwych władcach tej ziemi. Zostawiły im w darze swoje Czarodziejskie koniki. Dla Maleńkich Ludzi była to sroga kara zagniewanych Czarodziejek. Już nigdy nie mieli odzyskać swej prawdziwej postaci. Nie dla nich było wygodne, dworskie życie. Mieli zostać w wiejskich chatach ludzi, wiernie im służyć i pracować w pocie czoła...





W piękny, letni poranek, na niewielkiej słonecznej polance, ukrytej w gęstwinie krzewów dzieci znalazły dwa śpiące zwierzątka. Ich ciała pokrywała gęsta, ruda sierść, szpiczaste uszka sterczały zawadiacko w górę, bardzo przypominały lisy, tylko brakowało im ogona. Okazały się tak fantastycznymi towarzyszami zabawy, że dzieci zapomniały o całym świecie. Do domu pobiegły, kiedy było już całkiem ciemno. Czekali już na nie zaniepokojeni rodzice, zeszli się wszyscy sąsiedzi. Chcąc jakoś usprawiedliwić swoje spóźnienie dzieci pokazały znalezione w lesie zwierzątka, tłumacząc, że znalazły małe, opuszczone liski. Kiedy jednak najstarsi mieszkańcy wioski popatrzyli na rude stworzenia o krótkich, białych łapkach i sterczących uszkach wiedzieli, że to na pewno nie lisy, ani inne znane im zwierzęta, tylko....wyglądały jakoś tak dziwnie znajomo. Potem zobaczyli ślady uprzęży odciśnięte na rudych futerkach, ślady, które przypomniały im o czymś ważnym, tylko dawno zapomnianym. Zwierzątka patrzyły na ludzi rozumnymi, skrzącymi się inteligencją oczami, w ich spojrzeniu była i radość i smutek, zaduma i mądrość. Pod wpływem tego spojrzenia ludziom przypomniały się wróżki, ich czarodziejskie koniki, cały magiczny świat, który odszedł, odtrącony przez nich, czy tylko zapomniany. Zrozumieli, co stracili, i było im wstyd, bo przecież dostali taki wspaniały dar. Dar, na który przecież nie zasłużyli.





Tak właśnie corgi znalazły się w Walii. Przez wieki wiernie służyły ludziom, ciężko pracując na farmach, ludzi zaś cenili je i szanowali. Pokochali małe, rude pieski, bez których nie potrafili już sobie wyobrazić walijskiej wsi. Starzy ludzie mówią, że wróżki co jakiś czas zaglądały do świata ludzi, ciekawa, czy ich rzucona na Maleńkich Ludzi klątwa nadal działa. Były zadowolone - corgi rzeczywiście ciężko pracowały, tylko ta miłość, jaką darzyli je ludzie. To właśnie ta miłość sprawiła, że w końcu wybaczyły Maleńkim Ludziom. Nie mogły im zwrócić dawnej postaci, ale małe, rude walijskie pieski trafiły na brytyjski dwór królewski. I znów wiodą wesołe, leniwe dworskie życie.

Arno
 
Last Updated ( Sunday, 16 March 2008 )
 
     Created by: Webscy